Zapraszam do...

wtorek, 19 marca 2013

Wianek i Star Wars




 W domu mam miłośników gwiezdnej sagi Georga Lukasa.  W pokojach młodych ozdoby wielkanocne zagościły. Z roku na rok w coraz  bardziej ograniczonym stopniu bo chłopacy wyrastają i już nic nie dadzą sobie wcisnąć. Starszy wziął sobie tylko baranka i stanowczo odmówił innych dekorów. Młodszy pogrzebał powybierał i ustawił na parapecie swoją dekoracje. Wianek co wisiał teraz leży a w nim misz-masz :) 
Tak pomyślałam, że fotkę pstryknę jego artystycznej aranżacji :) I oto ona. Okazało się, że wielkanocne klimaty są polem do zabawy. Moi synowie to maniacy klocków lego. Zestawów ci u nas dostatek, ludzików, klocków, kartonów... Dorobek życiowy chłopcy mają, że hej... I właśnie klocki goszczą na dekoracji świątecznej mojego młodszego synka :)) Najbardziej mi się podobał ten klon czy jakiś wojownik, który ukrył się w konewce. Ze wszystkich pisanek wybrał największe- strusie jajo decoupage, które serwetką lawendową kiedyś zostało ozdobione. Wianek sama udziergałam, na ogrodzie mam wierzbę i to z niej można zrobić fajne wiklinowo-podobne wianki :), które następnie mogą bez żalu trafić do kosza. Moim ulubionym pomocnikiem jest pistolet na klej, który teraz jest na budowie, ale wróci do mnie :)

Wiem, ze ten wpis nie pasuje do sielsko-anielskich klimatów, gdzie dzieci z radością  same układają dekoracje w stylu marynistycznym, prowansalskim czy schabby :) Może inne, nie moje... może dziewczynki..., ja mam chłopców... Dobrze, że w salonie to ja rządzę :)
pozdrawiam









poniedziałek, 18 marca 2013

Przybornik decoupage

Zawsze chciałam mieć taki przybornik, który pomieści guziki, nici, naszywki, igły i tym podobne gadżety. Ja ma wrażenie, że ciągle coś szyję.  Związane jest to z faktem, że mam dwóch synów, którzy cały czas coś rozpruwają, dziurawią. I ja to reperuje... to znaczy staram się :)
Sam przybornik kupiłam na necie. Rozmiar średni. Był niepomalowany.Trochę pomalowałam na biało, a wcześniej lakierem do spękań, potem klej i serwetki. Wybrałam wzór ziołowy, który akurat rozmiarem pasował do mojego przybornika rozmiarem. Polakierowałam na końcu ale nie mam weny by szlifować i znów lakierować....
Nie mam zdjęć ze środka bo tam taki bałagan panuje, że aż strach :)
pozdrawiam 

sobota, 16 marca 2013

Colour garden..

Z braku fajnych promocji w tutejszych marketach postanowiłam kupić same cebulki i posadzić je w domku. A że od kupienia i do sadzenia kilka dni upłynęło to moje cebulki puściły już zielone pędy. Dobrze, że więcej mi to nie zajęło i gdzieś w zapomnienie nie poszło... jak się to mogło zdarzyć w moim przypadku :)
10 cebulek Muscar armeniacum plus ziemia plus białe naczynia - bulionówki jakieś. Potem trochę wody i czekam  na efekty.1,99 zł. co mnie najbardziej przekonało do zakupu. teraz zastanawiam się co mi z tego wyrośnie. Czy jeden kwiatek z jednaj cebulki? Jeśli tak to mogłam zasadzić je wszystkie razem.
W markecie był duży wybór, ale miałam w tym sezonie przed wiosennym już dwa razy hiacynty biały i niebieski, raz żonkile. Te kwiaty kojarzę z wiosennym ogródkiem, nie nie moim :) W moim ogrodzie mam obecnie, czyli cały rok tylko iglaki, a potem w sezonie roślinnym trawę. Zmienię to pewnie w nowym ogrodzie. Ten, obecny ogród dzielimy na pół z współwłaścicielem i nic poza iglakami i trawa nie przetrwa tu- jak to na starym mieście...
No ale w nowym ogrodzie, przy nowym domu będę miała donicę na moim ogromnym tarasie i tam właśnie takie roślinki cebulkowe. No ale to jest temat na przyszłość. W moim nowym domu teraz na tarasie śnieg leży...Ale wierzę, że nadejdą takie dni...
Te kwiatki to po prostu szafirki :)









piątek, 15 marca 2013

Serwetki w innej roli


Kupiłam kiedyś na jakiś dożynkach serwetki. Nie mam niestety jak wiele bloggerek zdolności i cierpliwości do tego typu robótek ręcznych. A podobają mi się bardzo. Dzierganie na szydełku lub innym tajemnym przyrządzie nie dla mnie:((. 
Nęci mnie jednak takie haftowanie...może na specjalnej maszynie, którą widziałam u kogoś na blogu :) Maszyna co sama haftuje wymyślne szlaczki czy literki... Tylko kiedy tym się zająć? Lepiej dacz poszaleć innym...
Ale do serwetek. Poleżały moje serwetki w szufladzie, poczekały na swój czas. Potrwało to trochę, 1,5 roku bo kupiłam je w sierpniu 2011 r. Ramka, a raczej antyramka się znalazła w garderobie. Dałam czarne tło dla równowagi z jasnobeżowym tłem ściany.  I sobie są, nie kurzą się, nie gniotą, nie gubią. Niech wiszą i cieszą moje oczy... Mam parę takich zakupów i je pewnie kiedyś pokaże :)
pozdrawiam


 

środa, 13 marca 2013

Ta ostatnia niedziela


 To nie jest aranżacja moich marzeń, ale tak wyglądał mój stół w minioną  niedzielę. Nie było kompletu ale jakoś musimy sobie radzić gdy niektórzy mają inne obowiązki. Nie wiem czy też tak macie. Ogrom różnych zajęć, obowiązków, zobowiązań, obciążeń.
Te lawendowe serwetki bardzo lubię, nie tylko goszczą u mnie na stole. Wykorzystałam je podczas zmiany koloru moich starych (14 letnich) krzeseł sosnowych. Z tego okresu, oprócz krzeseł, pozostało mi jeszcze kilka mebli, albo kilkanaście. Kiedyś,  na początku naszego wspólnego życia miałam straszne parcie na sosnę.  Wynikało to z faktu, że na nowej drodze życia wszystko trzeba było kupić więc kupowało się tanio i blisko. W mieście była wtedy stolarnia i tak tam powstało nasze podwójne łóżko, kolejno łóżka dzieci, szafki nocne. Jak przetrwają czas budowy nowego, domu w dobrym stanie, to przeprowadzą się z nami.. A jak nie, to pozostaną miłym wspomnieniem. Najgorzej wygląda ława z ulubionej szwedzkiej masówki. Miękka sosna nie wytrzymuje ostrych długopisów i innych przyborów szkolnych naszych pociech. Styrana, że aż strach i pewnie żadne odnawianie nie da tu rady.
Stół na zielono, na powitanie marca :)
pozdrawiam


poniedziałek, 11 marca 2013

Tablice w akcji


Moje tabliczki już wykorzystuję i cieszą mnie bardzo :) Synek młodszy dał mi kredę, no i jakby ktoś z was nie widział co to za kwiaty, to napisałam. Chciałam by on to napisał, ale jest w I klasie i pisze trochę koślawo i niemrawo...  Zdjęcie zrobiłam jakiś czas temu, a po żonkilach zostały mi już dzisiaj liście...

sobota, 9 marca 2013

Musztarda francuska w roli głównej


Bardzo lubię musztardę francuską i mogę ją jeść do wszystkiego, no prawie do wszystkiego. Pisałam też o mojej słabości do sałatek, które robi się bardzo szubko .
Ta składała się z :
  • ałata lodowa
  • oliwki
  • ser mozarella
  • pomidory suszone w oliwie
  • musztarda francuska
  • zioła , pieprz...

czwartek, 7 marca 2013

Wielkanocne klimaty

 U niektórych blogowych koleżanek wielkanocne klimaty panują od dawna. Ja postanowiłam czekać do marca, taka jestem dzielna :) Ale wyciągnięcie tych moich kartonów z garderoby nie jest łatwe przy mojej alergii na kurz. Dwa kartony (duże) kryją w sobie wielkanocne ozdoby. Na pierwszy rzut poszło okno w salonie. niestety widok z okna jest dziadowski więc zasłaniam jak mogę. Tym razem postanowiłam wybrać blado różowe i białe klimaty. Umyłam okna, tzn. 6/10 okien zostało umytych. Oczywiście uważam się za bohaterkę w swoim domu bo tyle okien pokonałam. 2 białe plastiki, 4 złoty dąb, który o wiele łatwiej daje się opanować.
Barany, koguty, kury i inne...





wtorek, 5 marca 2013

Wielkanocne klimaty cały rok

Wraz z dostawą świeżych jajek ze wsi - tak, tak jajka od czasu do czasu kupuję od gospodarza. To są faktycznie inne w smaku jajka. Przyznam się, że jajka, tzn. te z marketu stosuję tylko w wersji przetworzonej, do ciasta, do panierki. Ale te swojskie lubię podać jako przekąskę.
Kiedyś żółtko mieszałam z przyprawami i nadziewałam jajka, połówki jajek tą mieszaniną. Teraz znalazłam wersję mniej czasochłonną. Do dekoracji moich połówek użyłam tego co w lodówce u mnie gości, ale dla każdego to co lubi:
  • majonez
  • pomidorki cherry
  • oliwki z papryką
  • kapary
  • por
  • kawior czarny
  • pieprz
Teraz, za chwilę święta  więc muszę o tym pomyśleć...Tradycja taka u mnie...
pozdrawiam...

poniedziałek, 4 marca 2013

Tablicowo

Chciałam kupić książkę, a wyszłam ze sklepu z czymś całkiem innym :) Po prostu powinnam mieć zakaz wchodzenia tam, i jeszcze tam, o i tam tez :) Nie widziałam, że ten sklep też przeceny stosuje. Wybór był duży, ale postanowiłam opanować się w związku z postanowieniem poprawy i ograniczeniem kupowania różnych dziwnych rzeczy, które nie są potrzebne do życia. A wszystko przez przeceny, zmorę zakupoholików i innych słabych duchem. Takich jak ja... Kupiłam sobie komplet - 4 obłoków czarnych, z klamerką, pokrytych tablicową farbą za prawie 5 zł. i dwie tabliczki informacyjne- za 2,49. zł., czyli razem za prawie 10 zł. Taką mam silną wolę, nie 20, nie 50 ale 10 zł. wydałam na te gadżety. Dobrze, że kreda w domu była bo w sklepie dopadły mnie wątpliwości, czy jak przecenione to może są felerne? Ale wszystko oki :) Wypróbowane i cieszą już swoim urokiem...
 


sobota, 2 marca 2013

Rozkwit



Rozkwitły  moje żonkile. Kocham te wiosenne kwiaty, żonkile, hiacynty, tulipany... Wszystko ładnie, pięknie ale krótko cieszą nasze oczy. Żonkile niby powoli się rozwijały, ale jak się już rozwinęły to wszystko poszło bardzo szybko. Dzisiaj są już wspomnieniem kwiaty, pozostały piękne, zielone liście. Niech sobie rosną, zawsze to jakiś zielony akcent w naszym marcowym domku...
Teraz czekam na koleją kwitnącą promocję w naszych marketach, może coś blisko, przed świętami jeszcze,  uda się kupić. By na wielkanocnym stole wyglądało pięknie, odświętnie...

 

piątek, 1 marca 2013

Jabłecznik pod chmurką - czyli smaczna ściema




 Nie będę udawała, że jestem super we wszystkich aspektach domowego życia. Jak moja ulubiona kucharka z TV Nigella Domowa Boginie, niestety to nie ja. Lubie półprodukty, które nie są może najzdrowsze ale pozwalają na krótki czas realizacji zadania. Żyjemy w szybkich czasach. Mimo, że z półproduktów to miałam wrażenie jakbym sama to zrobiła- upiekła. Jabłecznik pod chmurką okazał się super wyjściem dla mnie. Kupiłam biszkopty, śmietankę i jabłka - i jeszcze jabłecznik pod chmurką.








Wszystko jest na opakowaniu, ale najlepsze jest to, że zapach cynamonu unosi się w całym domu. Bardzo szybko się wszystko robi i nie trzeba użyć śmietanki 30%. Ja wolę mniejszy % bo wtedy mogę zjeść dwa kawałki, albo trzy kawałki, albo ...